|
Dedykacja
(Dotyczy przyjaciół Mickiewicza.)
„Świętej pamięci Janowi Sobolewskiemu, Cyprianowi Daszkiewiczowi,
Feliksowi Kółakowskiemu spółuczniom, spółwięźniom, spółwygnańcom za
miłość ku ojczyźnie prześladowanym, z tęsknoty ku ojczyźnie zmarłym w
Archangielu, na Moskwie, w Petersburgu. Narodowej sprawy Męczennikom”
Prolog
Cela więzienna. Widzimy więźnia Gustawa. Dobre i złe duchy walczą o jego
duszę. Dowiaduje się, że zostanie uwolniony z rąk Moskwy, podejmuje
decyzję, aby poświęcić się sprawom ojczyzny.
Zapisuje węglem na ścianie po łacinie „Dnia l.XI.1823 r. zmarł Gustaw i tegoż dnia narodził się Konrad”.
Jest to aluzja do Konrada Wallenroda- bohatera poematu
Mickiewicza. Wallenrod poświęcił się dla ojczyzny i taki też ma być
Konrad z Dziadów III.
Scena I
Cela więzienna. Wigilia. Widzimy więźniów. Witają nowego Żegotę (Ignacy
Domejko).
Rozmawiają o Nowosilcowie- carski urzędnik słynący z okrucieństwa
wobec polskich i litewskich patriotów- i przyczynach aresztowań. Tomasz
(Tomasz Zan) sugeruje, by więźniowie będący kawalerami wzięli winę na
siebie. Sam chce się poświęcić dla dobra innych. Opowiada o
okropnościach śledztwa. Karmiono go i głodzono na zmianę. Sobolewski
opowiada, co widział podczas gdy prowadzono go na przesłuchanie.
Skazańcach, prawie dzieciach, wsadzaniu ich do kibitek i wywożeniu na
Sybir. Jeden z nich miał za ciężkie kajdany i nie mógł ich podnieść.
Widział wśród nich także Jankowskiego, który trzykrotnie zawołał:
„Jeszcze Polska nie zginęła!” Do jednej z kibitek wrzucono
nieprzytomnego Wasilewskiego. Był on wcześniej torturowany.
Następnie Żegota opowiada bajkę o diable. Chciał on zniszczyć ziarno
zostawione człowiekowi przez Boga. Zakopał je do ziemi, aby człowiek nie
mógł z niego korzystać. Ziarno wydało obfity plon. Tak też Polacy
uciśnieni powstaną i wygrają z oprawcą.
Więźniowie śpiewają pieśni. Szczególną uwagę zwraca refren jednej z
nich. Konrad śpiewa o zemście na wrogu. Ma się ona dokonać z Bogiem lub
bez Jego udziału. Pieśń ta ma zagrzewać do walki w imię zemsty.
Następuje mała improwizacja, Konrad relacjonuje swoją wizję. Czuje, że
unosi się nad ziemią. Jak orzeł chce zobaczyć, jaka będzie przyszłość
ojczyzny. Zasłania mu ogromny czarny kruk. Spotkanie przerywa Kapral,
Polak, który umożliwił więźniom wspólne spędzenie Wigilii. Ostrzega ich,
że nastąpi zmiana warty i muszą wrócić każdy do swojej celi.
Scena II
Nosi nazwę: „Wielka Improwizacja”. Widzimy Konrada. Prowadzi on monolog
ze sobą. W pewnym momencie chce rozmawiać z Bogiem. Zaczyna od rozważań
o samotności. Ludzie nie są mu potrzebni. Nie rozumieją jego poezji. On
jeden docenia wagę i wartość swojej poezji.
Czuje się potężny, zdolny do wielkich czynów.
Opisuje ją. Potrafi kreować świat. Podniesienie rąk
może wprawić w ruch gwiazdy i wszelkie żywioły. Jest wielkim twórcą i
tylko natura jest mu równa. Potrafi zdziałać tyle co Bóg. Pragnie od
Niego władzy, rządu nad duszami.
Dzięki niej mógłby dać ludziom szczęście. Ale musieliby wykonywać i
odgadywać jego wolę. W przeciwnym razie zginęliby. Denerwuje go, że Bóg
milczy i nie odpowiada na jego wezwania do dialogu. Wreszcie zarzuca
Bogu brak miłości. Bóg nie jest miłością, a tylko mądrością.
Odkrywa się jako patriota i Prometeusz narodu.
Twierdzi, iż jest
milionem, bo za miliony czuje i cierpi.
Chciałby mieć władzę nad światem
właśnie po to, aby uwolnić swój naród. Jest zbuntowany. Uważa, że Bóg
zapomniał o Polakach. Jego emocje rosną, a organizm słabnie. W końcowym
momencie mdleje, ale rozpoczyna zdanie: „Krzyknę, żeś Ty nie ojcem
świata, ale...” – carem- dodaje diabeł. Byłoby to największe
bluźnierstwo Konrada. Na szczęście omdlewa i nie kończy. Wcześniej
pojawiają się wokół niego złe i dobre anioły.
|
|